Poznańskie życie

Minął miesiąc od kiedy zadomowiłam się w Poznaniu. Nie powiem, na początku było mi troszku ciężko... Nieporozumienia, niewypowiedziane słowa, tłumiona, ukryta złość doprowadziła do tego, że między mną o moimi domownikami narodziła się pewna przepaść. Ten dystans bardzo mnie ranił, najgorsze, że nie byłam świadoma tego, czym jest spowodowany. Nie byłam chętna by się tego dowiedzieć, dlatego ten stan rzeczy się ciągnął. Było mi źle, czułam się samotna i niechciana. Bałam się, że to będzie trwało wieki.... Nie byłam gotowa na to, by coś zrobić w tym kierunki, by to wszystko zmienić. Jednak zawsze jest tak, że coś ma swój początek i swój koniec. Na szczęście ta reguła tyczy się też tej sytuacji. Szczera rozmowa zawsze pomaga i łagodzi konflikty. Oczywiście jeśli dwie strony potrafią taką konwersację prowadzić. Nam jako rodzinie to się udało.^^ Od kiedy mieszkamy na Sokolej staliśmy się 100% wspólnotą, więc mamy jakieś zobowiązania wobec siebie. Troszku mi w tym świecie trudno było się odnaleźć, bo przywykłam do częstego przebywania ze swoją personą. Perspektywa wspólnego mieszkania, dzielenia się każdym kątem troszku mnie przerażała, jako jedynaczka nie byłam przyzwyczajona do takiego życia. Jednak okazało się, że nawet sobie radzę oprócz tego niemiłego incydentu. Grunt, że wszystko wróciło do normy.:) Ale wiem, że mieszkanie z kimś, to dosyć ciężki kawał chleba, każdy jest inny, ma swoje nawyki i przyzwyczajenia, więc trzeba robić tak, by każdy był zadowolony i czuł się komfortowo we własnych czterech kątach.
Już na samym początku wraz z Risu ruszyłyśmy do akcji pt. " Znaleźć pracę! ". Niczym Włóczykij podróżowałyśmy po Poznaniu, by wykonać Naszą jakże ważną misję. Nie było lekko, ale udało Nam się.^__^  Jestem od ponad tygodnia prawowitym kucharzem Pizzy Hut, hai! Jestem szczęśliwa, że właśnie tam dane mi jest pracować. Moja kucharska załoga jest przecudowna! Szczególnie Patrycja, którą uwielbiam! To niesamowicie sympatyczna i ciepła osóbka. Bardzo ceni moją pracę i co krok chwali moje postępy, to dodaje mi skrzydeł i daje świadomość, że mam się dla kogo starać. Ważne jest to, by ktoś doceniał to, co robisz. Patrycja jest moją motywacją, powerem do pracy! Całym serduchem polubiłam także Maję. Równie miła osoba jak Patrycja. Bardzo dobrze przekazuje mi swoją wiedzę i jest bardzo wyrozumiała. Agata to też dziewuszka za którą przepadam!:) Jest bardzo żywiołowa i zwariowana w takim samym stopniu jak Patrycja. Przy Nich zawsze się dużo śmieje, a to w pracy też potrzebne. A z panów najbardziej polubiłam Piotrka i Krzyśka. Piotrek to specyficzna osobowość, ma niezłego świra w głowie. Na pierwszy rzut oka człowiek może sobie o Nim pomyśleć, że nie jest odpowiedzialną i miłą osobą. Ja bynajmniej miałam takie wrażenie, ale się pomyliłam. On też stara się, żebym wszystko zrozumiała i przy tym się nie za bardzo stresowała. To uprzejmy chłopak, tak jak Krzysiek. Jesli chodzi o Niego to zauważyłam, że o wszystkich się troszczy, co jest urocze.^^ Oczywiście najważniejszym kompanem w mojej pracy jest Risu! Dobrze się Nam razem pracuję, choć nie mamy ze sobą zbyt częstego kontaktu z tego względu, że Ona pełni rolę kelnerki. Hehehe, mogę się pochwalić, że miałam okazję zrobić już wiele pizz i sałatek. Dość szybko się zaklimatyzowałam w Pizzy Hut, w kuchni już coraz lepiej się poruszam i mniej się boję robić coś na własną rękę. Ale moje obowiązki się na tym nie kończą. Stałam się chyba troszku kobietą pracującą.xD Moim drugim zajęciem jest roznoszenie ulotek, nie jest to zbyt przyjemna praca. Nie raz byłam atakowana ludzką chamskością, ale na szczęście również serdecznością i ciepłym uśmiechem, który dodawał mi sił. Ogromnym minusem jest to, że czas strasznie powoli leci, czasem mam wrażenie, że stoi w miejscu. Na szczęście wynagrodzenie warte jest tych poświęceń.
Oczywiście nie samą pracą człowiek żyje, w moim przypadku ważnym elementem jest szkoła. Zajęcia z historii kultury i wiedzy o literaturze przypadły mi najbardziej do gustu.:) Pani Doda opowiada Nam różne zabawne rzeczy. Kiedy prowadzone są przez Nią zajęcia to jest niezła salwa śmiechu. Podobnie jest na historii kultury. Pan profesor ma niesamowitą wiedzę, razem z Dodą przerażają mnie tym co sobą reprezentują. Wielki szacunek dla takich ludzi. Pan od wstępu do kulturoznawstwa jest zabawnym człowiekiem, miłym i sympatycznym, ale Jego wykłady nie zawsze pochłaniają moją uwagę i ciekawość. Prawie cały dzień na uczelni potrafi wypruć człowieka z sił witalnych i trochę zanudzić, jednak nie żałuję, że wybrałam właśnie ten kierunek studiów.
Doszłam do wniosku, że Poznań potrafi być męczący. Lubię to miasto, ale nie chciałabym zawrzeć z nim bliższą komitywę. Kiedy pierwszy raz wróciłam do Gorzowa, czułam wielką radość. Moment w którym przed moimi oczętami pojawiła się Katedra, most, ulice sprawił, że uśmiech samoistnie pojawił mi się na twarzy. A gdy zobaczyłam Kamila na dworcu radość była jeszcze większa! Pomyślałam wtedy " to moje miejsce, mój dom, tu poznałam wszystkich, których tak bardzo kocham ". Pomimo, że jego też miałam dość, widywanie tych samych zakamarków, bloków z czasem było mało fascynujące, ale jednak doszłam do wniosku, że czuję sentyment do Gorzowa. Pierwszy raz doznałam takiego uczucia jak wróciłam do tego miasta. Wracając z Karpacza nie towarzyszyły mi takie przemyślenia, bo tam czuję się jak ryba w  wodzie. Znowu poczułam euforię jak weszłam do domu, zobaczyłam znajome pomieszczenia, mamę stojącą i witającą mnie wielkim tuleńcem. A na drugi dzień spotkanie z Madzią, to też było coś cudownego. I to, że z Kamilem mogliśmy cieszyć się sobą do woli, oglądać anime ( w końcu! ), oglądać telewizję ( dla mnie to był lekki szok termiczny, chyba przez to, że nie miałam z tym styczności przez miesiąc xD ), iść z Jego pieskiem na spacer, patrzeć na gry, razem się śmiać i rozmawiać w tych miejscach, gdzie oboje czujemy się najlepiej. Jednak to Poznań jest dla mnie takim chwilowym, życiowym przystankiem, nie będę z nim wiązać wielkich uczuć, ani mojej dalekiej przyszłości.
Name:


Komentarze:

01.12.2008 :: 23:29 :: 79.184.95.198
Marta
Magda ma mój nr, napisz do mnie esa ze swoim:)

28.11.2008 :: 13:29 :: 213.156.110.28
Pichu
Nie dostaje Twych smsów, to rzeczywiście musisz mieć zły numer.
Niom, Ja też bardzo chcę się spotkać, tylko mój brak czasu Nam to utrudnia.

27.11.2008 :: 22:59 :: 79.184.80.68
Mart
A moich esków nie dostajesz? To napisz do mnie, bo mam Twój chyba zły. Wiesz, niekoniecznie "trzeba" się spotkać, tyle tylko,z e bym chciała:)

27.11.2008 :: 13:19 :: 213.156.110.28
Pichu
Hmmmm... w tym tygodniu mi nie pasuje, niestety:( Ehhh... ciągle się mijamy... Ja wezmę Twój numer komórki i napiszę do Ciebie, trzeba się w końcu spotkać!

24.11.2008 :: 13:33 :: 79.184.79.253
Marta
W tym tygodniu mam sporo wolnego ale tak raczej do 16. Pasuje mi prawie kazdy dzien oprócz czwartku

07.11.2008 :: 12:03 :: 213.156.110.28
Pichu
Hmmmm... nie wiem szczerze mówiąc. Może napisz mi kiedy Tobie pasuje, wtedy zobaczę mój grafik w pracy i jakoś się dogadamy.:)

05.11.2008 :: 23:02 :: 83.20.99.36
Marta
Moim zdaniem nie ma klimatu opócz okolic ulicy Fredry, ale chętnie sie w nim spotkam z Tobą na czekoladzie. Tylko kiedy;)?

05.11.2008 :: 17:59 :: 213.156.110.28
Pichu
Pracę można mieć wszędzie, chyba, że Jego zmusza do pozostania w jednym miejscu. Dlatego Ja chcę mieć w przyszłości taki zawód, który nie będzie mnie ograniczać. Poznań nie jest zły, podoba mi się, ale na dłuszą metę jest męczacy, bo duży. Jednak moim zdaniem ma klimat i magię.^^ Ale i tak jak już pisałam, nie wiążę z nim swojej przyszłości.

04.11.2008 :: 14:27 :: 213.158.196.104
bijka
Ja nie lubię Poznania. Od pierwszego momentu, gdy przekroczyłam UAM nie spodobało mi się tam. Czułam się jak w szpitalu - taki sam układ korytarzy, itp. Tylko, że mi niestety grozi życie w tym mieście... K. ma tam prace.

31.10.2008 :: 20:38 :: 89.228.139.52
Pichu
Hehe...cieszę się, że komuś sprawiam radość moimi notkami. Wiem, że ostatnio było u mnie z tym ciężko, brak weny twórczej. Skoro mówisz, że czekałaś, to znaczy, że wiernie śledziłaś moje poczynania na blogu, to bardzo miłe, arigato!:*
P.S Czekam na spotkanie przy gorącej czekoladzie.^^

30.10.2008 :: 23:50 :: 83.20.103.129
Marta
Cieszę się, że znów coś napisałaś, czekałam na to. Duże buzi:*

28.10.2008 :: 22:29 :: 212.106.29.197
Kirei
ech, nie lepiej, spotykamy się od dawna, ale nie jako para... choć czasem nasze zachowanie, ale to dla mnie nie zrozumiałe. za list sorka, pokićkało mi się i wysłałem jako polecony...

27.10.2008 :: 20:31 :: 213.156.110.28
Pichu
Bracie mój wczoraj naprawdę byłam zabiegana! Gdy z Tobą rozmawiałam jednocześnie wstawiałam zdjątka na blogu i gawędziłam z Tobą i Kamilem, to dlatego może wydawało Ci się, że jestem niemrawa. Wręcz przeciwnie, byłam happy, że jestem w Gorzowie, choć Ty tej radości nie zauważyłeś, przykro mi.
Mam nadzieję, że zadryndasz niedługo, czekam na Twój telefon.^^
Z listem w tej chwili nie wiem co się dzieję, czy fruwa, leci, dolatuje do Poznania, czy gdzieś się błąka, a może już czeka na moją osóbkę. Napiszę Ci smsa.
Widzę, że z tajemniczą dziewuszką idzie Ci coraz lepiej, już na randki chodzisz. Ciszę się bracie, w końcu nadeszła ta upragniona chwila dla Ciebie!:) Życzę powodzenia!
A co do wielkich miast masz absolutną racę, są złe, męczące i przytłaczające. Można do tego przywyknąć, ale Ja mam co do tego wątpliwości, choć może tylko mój przypadek jest tak ciężki.xD
P.S Mi też tęskno, ale niestety na gadulcu nie mogę zbyt często i długo przebywać. A to praca, zmęczenia, no i jeden komputer na cztery osoby.

27.10.2008 :: 18:46 :: 212.106.24.229
Kirei
jej nikogo jeszcze^^? tęęęskno mi, napisz jak z listem^^ początki w nowym mieście są trudne ale powoli to się zmieni. ale fakt miasta są złe... dziś randka mi się nie udała z powodu korków :( zaskoczyło mnie że kucharzem będziesz, ja do kuchni bałbym się wejść gratuluje ^^ wczoraj jak rozmawialiśmy jakaś nie swoja byłaś, mam nadzieje że to tylko że dużo musiałaś robić, bo z notki nic nie wyczytałem o wczoraj, napisz mi tam jak to było żebym pewność miał :)